stat4u

“Poród wspólnym przeżyciem rodzinnym.”

 

            Narodziny człowieka, to głębokie twórcze i intymne doświadczenie dla kobiety- matki, mężczyzny –ojca, dla rodzącego się dziecka, także dla rodzeństwa- dla rodziny. Spróbujmy przyjrzeć się temu doświadczeniu i zastanowić się czym może się stać i co wnosić w życie poszczególnych członków rodziny. 

 Zanim jednak dojdzie do porodu trzeba, by nowe ludzkie życie zaistniało, by mogło wykiełkować, rozwinąć się. Każdy człowiek istnieje dzięki miłości Boga i ma prawo zaistnieć dzięki płodnej miłości rodziców otwartych na dar życia. Uwzględnienie we współżyciu małżonków biologicznego rytmu płodności i niepłodności wpływa na pogłębienie miłości i sprzyja przekształcaniu się pragnienia brania w pragnienie dawania. Jest to wyższa szkoła życia, oczyszczająca z egoizmu i prowadząca do odpowiedzialności. Kochać znaczy wzbogacać życie drugiego człowieka, także przekazywać to życie dzieciom. Taka miłość jest bardziej zdolna do podjęcia zadań jakie pojawiają się przed rodzicami.  

Postawa rodziców akceptująca naturalny rytm płodności sprzyja akceptacji poczętego życia i rozpoczęciu dialogu z nim od momentu poczęcia, co ma ogromne znaczenie dla wewnątrzmacicznej fazy życia, prawidłowego rozwoju dziecka i budowy więzi z rodzicami. Pomocną rolę w kształtowaniu więzi osobowych ma udział w zajęciach szkoły rodzenia. Te trwające około  trzech miesięcy cykliczne spotkania maja na celu przygotowanie do ułatwienia dziecku „ miękkiego lądowania”, czyli przejścia w świat nowych rytmów biologicznych. Inną funkcją szkoły rodzenia jest pochylenie się nad matką i ojcem, ich doświadczeniami i wzajemnymi relacjami i wreszcie wyposażenie rodziców  w wiedzę dotyczącą karmienia piersią, pielęgnacji niemowlęcia i szeroko pojętej profilaktyki. Z moich obserwacji wynika, że czas kursu wpływa twórczo na uczestników, gdyż jest czasem otwierania się na potrzeby współmałżonka i wspólnego wysiłku na rzecz dziecka. Bardzo pożądane jest by te starania były dopełnione przez systematyczne wykonywanie zaleconych ćwiczeń w domu, oraz lekturę pogłębiającą zdobytą na spotkaniach wiedzę. Jest to krótko mówiąc wyraz ich miłości. Uczestnictwo w szkole rodzenia w odniesieniu do matki oczekującej narodzin dziecka jest szansą na zwiększenie poczucia bezpieczeństwa, nabranie pewności siebie i zaufania do naturalnych mechanizmów działających w czasie porodu. Sprzyja też podniesieniu sprawności  i wydolności organizmu i zapobieganiu dolegliwościom związanym z ciążą. Dla mężczyzny- ojca to czas głębszego uświadomienia sobie odpowiedzialności związanej z ojcostwem, a także czas spojrzenia na żonę - nosicielkę nowego życia z zachwytem, czułością i zrozumieniem. Przekazana wiedza pomaga też w podjęciu decyzji o współuczestnictwie w porodzie. Musi to być jednak decyzja wolna i zaakceptowana przez obie strony. Wywieranie jakiegokolwiek nacisku może stać się przeszkodą w naturalnym przebiegu porodu. Realizowany przeze mnie program szkoły rodzenia jest ukierunkowany na rodzące się dziecko. Wiele osób pyta o ból. Chciałoby się powiedzieć, że trzeba zmienić pytanie: nie pytać „ czy” lecz „kogo” boli. Poród bywa tak dotkliwym i obfitującym w trwałe urazy przeżyciem dla dziecka, że drżenie przed własnymi doznaniami nie razi tylko tych, którzy sobie tego nie uświadamiają. Wyraz twarzy dopiero co urodzonego dziecka, to nie wypadkowa chaotycznych skurczów mięśni mimicznych, to jego informacja o sobie. Spokój i wyciszenie, albo zaciśnięte powieki i przeraźliwy krzyk dziecka odzwierciedlają jego prawdziwą sytuację, jego aktualne przeżycia. Płacz zawsze wyraża uczucie bólu, głodu, samotności, lęku czy skargi. Częściej płaczą dzieci, którym zbyt wcześnie zaciśnięto pępowinę i nie zapewniono kontaktu z matką i ojcem. Nie dopuszczono do ssania piersi, nie otoczono mądrą miłością. Nie mogę w tym miejscu nie sięgnąć do osobistych przeżyć, gdyż właśnie poród pierwszego mojego dziecka odbył się w szpitalu w sposób który wywołał zarówno u mnie jak i u dziecka traumatyczne przeżycia. Mam na myśli poza całym prowadzeniem porodu ( które w moim i mojego męża przekonaniu z punktu widzenia dotychczasowych naszych doświadczeń i wiedzy pozostawiało wiele do życzenia), przede wszystkim pewną brutalność w postępowaniu z noworodkiem tzn. szybkie zaciśnięcie pępowiny, utrudnienie bezpośredniego kontaktu skóry dziecka z moją bezpośrednio po narodzinach, agresywne odśluzowanie, czy wreszcie pozostawienie zaledwie paru minut na kontakt z dzieckiem i pierwszą próbę karmienia. Nie zapomnę nigdy ściśniętych piąstek, przeraźliwego krzyku i grymasu na twarzy naszego syna, którego pomimo dobrego stanu mogłam ponownie przytulić dopiero po 12 godzinach. Odebrano nam najważniejsze pierwsze godziny – czas niesłychanie intensywnego rozwoju więzi matki i ojca z dzieckiem. Czas, który spędzony w objęciach mamy, wyposaża maleństwo w poczucie bezpieczeństwa i koi po przeżyciach związanych ze stresem i bólem narodzin. Było to przed 17 laty, na szczęście wiele się od tamtego czasu zmieniło, ale nie wszędzie. Te nasze przeżycia sprawiły, że pragnąc zapewnić naszym kolejnym dzieciom „łagodne lądowanie”zdecydowaliśmy się, że bezpiecznym miejscem na  narodziny będzie nasz dom. Do zagadnienia  porodu w domu jeszcze wrócę.

Niemały wpływ na wybory jakich dokonują rodzice wybierając sposób porodu, a także na tworzenie się nowego człowieka mają osoby o których do tej pory nie mówiłam – dziadkowie. Proces kreacji zaczyna się w ich domu, tam wzrastają i dojrzewają do swych zadań w przyszłości kandydaci na rodziców wyposażeni w określony kod genetyczny, przysposobieni do życia rodzinnego i ukierunkowani w swych postawach. Szczególne znaczenie ma babcia ze strony mamy, to jej obraz matki i doświadczenia przekazywane córce, także te odnoszące się do porodu oddziałują na postawę jaką przyjmie rodząca matka. Niestety relacje z porodów powojennych pokoleń matek przekazywane ich córkom lub synowym, bywały często przyczyną postaw lękowych i negatywnego nastawienia do wydarzenia jakim jest poród. Marzy mi się czas, kiedy szkoły rodzenia utracą swoje znaczenie, a wiedza i umiejętności w nich przekazywane staną się  elementem wychowania w domu rodzinnym, tak jak wiedza i umiejętności z innych dziedzin życia. Wtedy rodzice oczekujący na narodziny swojego dziecka nie będą sparaliżowani lękiem. Aby rozpoczął się taki proces należy przywrócić narodzinom ich właściwy wymiar. Ponieważ w dobie techniki bardzo daleko odeszliśmy od natury zapatrzeni w monitory i wskaźniki zaczęliśmy leczyć to co jest objawem zdrowia kobiety i nazwaliśmy ją nie rodzącą lecz pacjentką. Odmówiono jej kompetencji, pozbawiono zaufania do naturalnych sił i intuicji, pozostał lęk i niepewność. Dlaczego wciąż jeszcze tak często zapomina się, że kluczową rolę w pomyślnym przebiegu porodu ma świadomość podbudowana poczuciem bezpieczeństwa. Poczucie to nie oznacza jednak zabezpieczenia przy pomocy skomplikowanej aparatury medycznej, lecz stworzenia optymalnych warunków, tzn. takich które pozwolą kobiecie na wyzwolenie naturalnych reakcji i intuicyjnych działań w jakie została wyposażona przez naturę. Wielką pomocą w tym akcie może stać się ojciec rodzącego się dziecka, który będąc życiowym oparciem i pasem bezpieczeństwa, przyczynia się do szczęśliwego rozwiązania. Jest to jednak możliwe pod warunkiem istnienia głębokiej pełnej zaufania relacji między małżonkami. Zresztą to psychiczne wsparcie nie jest jedyną funkcją ojca przy porodzie. Istnieje wiele drobnych i bardziej znaczących zabiegów,  które ułatwiają poród, jak choćby masaż, podanie wody, okłady, pomoc w utrzymaniu wybranej pozycji przez rodzącą. Nie należy lekceważyć obecności ojca przy porodzie, lecz stworzyć mu dogodne warunki do działania, dostrzec jego pozytywny wpływ na przebieg porodu i obdarzyć zaufaniem.

Dla rodzącej pary godziny spędzone razem mogą stać się niezapomnianym przeżyciem wzbogacającym i cementującym ich związek. Jest to szczególny sposób spełniania przysięgi małżeńskiej – bycie razem w  trudzie rodzenia i przyjmowanie daru życia. W tym miejscu myślę o ojcach, którzy nauczą kiedyś swoich synów jak wspierać ukochaną kobietę w czasie porodu. Obecność ojca przy narodzinach ma jeszcze jeden aspekt – buduje nową jakość relacji pomiędzy nim a dzieckiem. Kobieta w czasie całej ciąży nosi głęboko w świadomości stan w którym się znajduje. Myśl o dziecku nieustannie jej towarzyszy wzmacniana doznaniami fizycznymi jak ruchy dziecka, czy rosnący brzuch. W innej sytuacji jest mężczyzna, do którego świadomość, że stał się ojcem dociera przez mniej intensywne bodźce. Mogą mu pomóc dialog i zabawa z dzieckiem, pieszczota przez powłoki brzuszne, lecz wielu twierdzi, że naprawdę narodzili się jako ojcowie gdy towarzyszyli narodzinom dziecka. Z relacji ojców przekazywanych w szkole rodzenia wynika, że udział w porodzie jest dla mężczyzny jednym z najważniejszych wydarzeń w życiu. Wielką radość sprawia tatusiom reakcja dzieci na ich głos, który dobrze znają, a działa uspokajająco. Dziecko „łagodnie urodzone” czyli  spokojne i rozluźnione wydaje się patrzeć na twarz taty z wyrazem „ach to ty tatusiu”. Uważam, że nie ma piękniejszego widoku, niż dziecko w ramionach mężczyzny, który właśnie tuląc je rozkwita męskością w najszlachetniejszym jej wydaniu. Nawiasem mówiąc widok ten porusza mnie, gdyż nieodłącznie kojarzy mi się z czułą miłością Boga Ojca do każdego człowieka.

Zatrzymajmy się chwilę na sytuacji dziecka w czasie porodu i bezpośrednio po nim. Niewątpliwie akt porodu jest dla niego połączony z bólem i stresem,  a zadaniem rodziców, położnych i położników jest zminimalizowanie ich. Dokona się to najlepiej dzięki sprawnemu przebiegowi akcji porodowej. Optymalne rozwiązanie, to pozostawienie jej naturalnemu biegowi bez zbędnej farmakologii i zabiegów, gdyż najczęściej ingerowanie w przebieg porodu wymusza dalsze działania medyczne zakłócające naturalny przebieg porodu i nie obojętne dla dziecka. Należy zadbać o to, by rodząca mogła swobodnie wybierać pozycje co ułatwi jej dziecku przejście przez kanał rodny. Niezwykłe znacznie dla dziecka, a także dla rodziców, ma przytulenie dziecka i dotyk „skóra do skóry” bezpośrednio po porodzie i następujących po nim godzinach – czasie budowy mocnych więzi między dzieckiem i matką. Jest to też czas na powitanie, pierwsze karmienie i wspólny wypoczynek po trudach. Mimo zmęczenia mogą to być niezapomniane chwile dla matki i ojca, którzy mogą wyrazić swoje uczucia i podziękować sobie za trud rodzenia i doznaną pomoc.

 Niezależnie jednak od tego czy dziecko rodzi się w domu, czy szpitalu, czy jest to poród siłami natury, kierowany czy przez cesarskie cięcie, ma taką samą wagę i powinien się odbywać z poszanowaniem godności i wolności człowieka.

 

                                  

                                                                                               Monika Jędrzejewska

 

 

Wszelkie prawa zastrzeżone. Rozpowszechnianie opublikowanych materiałów bez pisemnej zgody wydawcy jest zabronione.